wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 1 - Dwie nowe

                      🌌   Nico   🌌

Powrót do obozu herosów tak brardzo mnie ucieszył, że miałem ochotę się powiesić. Siedzę samotny na łóżku w domku Hadesa,chociaż sam nie wiem czemu. Percy szlaja się gdzieś z tą swoją dziwką. Leo buduje coś bunkrze, a Jason uczy młodszych fechtunku, więc z nudów postanawiam przejść się i ubić kilka potworów w lesie, licząc że wpadne na kogoś znajomego. Nie wiem może Piper.

Po kilku metrach spaceru w lesie widzę dziewczynę, której twarzy nie rozpoznaję, bo najprawdopodobniej jest nowa w obozie. Ma długie, brązowe włosy, dziwne, duże jak Roszpunka z Zaplątanych oczy i  drobny nos jak lalka barbie. Chyba rzeczywiście jest nowa bo nie ma na sobie obozowego T-shirta, tylko błękitny podkoszulek z napisem, którego nie mogłem rozszyfrować. Jest szczupła i nie wysoka, ogółem wygląda na czternastolatkę. Przed chwilą rozprawiła się jednym ciosem z piekielnym ogarem. Chwilę zastanawiam się czy do niej podejść, ale co mam do stracenia. Robię  kilka kroków w jej kierunku i wtedy mnie zauważa.
- Cześć Nico jestem, syn Hadesa - witam ją - a ty to kto ?
- Cześć ja jestem Luna, córka sama nie wiem kogo - odpowiada mi - jestem nowa w obozie.
- Widzę właśnie. Byłaś już u Chejrona?
- U kogo?
- U kolesia, który jest pół-człowiekiem pół-koniem.
- No nie, nie byłam.
- Chodź zaprowadzę cię tam - proponuję jej - Ten stary centaur ci wszystko wytłumaczy.

Idziemy razem z Luną do Wielkiego Domu, bo chyba tam najprawdopodobniej będzie Chejron, jeśli nie prowadzi zajęć z łucznictwa. Mam rację spotykam właśnie tam jego, Perciego i jeszcze jedną heroskę, która pewnie też dziś przybyła do obozu. On i ta dziewczyna pewnie też przyszli chwile temu. Zaczynam przyglądać się towarzyszce mojego przyjaciela. Ma ona długie do ramion blond włosy z czerwonymi końcówkami, zielone oczy z szarymi plamkami, nieduży, ale jednak lekko garbaty nos jakby mocno w niego oberwała oraz drobną bliznę na ustach wymalowanych czerwoną szminką. Jeśli chodzi o sylwetkę to jest niższa ode mnie ze dwa centymetry, szczupła jak Luna i ma karnację skóry podobną do mojej. Jest chwila nie zręcznej ciszy, mam właśnie zamiar się przedstawić blondynce, lecz uprzedza mnie Percy.
- Jestem Percy, syn Posejdona - mówi do Luny - widzę, że poznałaś już Nica, syna Hadesa. A to jest Rose - mówi wskazując na swoją toważyszkę - a ty jak masz na imię?
- Luna, córka nie mam pojęcia kogo. Rose ty też nie wiesz kto jest twoim boskim rodzicem?
- No nie wiem ale chciałbym wiedzieć, bo w domku Hermesa jest strasznie dużo osób - odpowiada chłodno Rose.

Podchodzi do nas Chejron i zabiera dziewczyny na bok żeby wytłumaczyć im dlaczego są właśnie w tym obozie. Ja mniej więcej słucham go tak, że wyłapuję co czwarte słowo, bo po co słuchać czegoś kolejny raz. Kiedy Chejron kończy kazanie każe mi i Percy'emu oprowadzić dziewczyny po obozie.

Nasze oprowadzanie dziewczyn po obozie wygląda tak że Percy coś tam nawija, a ja idę za nimi. Kiedy dochodzimy do składu z bronią, przypomina mi się że dziewczyny muszą wybrać sobie broń. Więc prowadzę je tam aby każda z nich wybrała sobie czym będzie walczyć. Luna bierze sobie włócznię z niebiańskiego spiżu, co jest jednym z częstszych wyborów. Za to wybór Rose mnie zaskakuję, bo wzieła miecz ze stygijskiego żelaza podobny do mojego. Następnie prowadzimy obie heroski do domku Hermesa, gdzie oddajemy je w ręce Connor'a. Mam wracać do domku, lecz Percy koniecznie chce ze mną pogadać, ale nie rozumiem po co, skoro może zrobić to z swoją dziewczyną. Chyba że chce gadać ze mną o niej na co kompletnie nie mam ochoty.
- Jeśli chcesz gadać o Annabeth, idź do dzieci Afrodyty one chętnie cię wysłuchają - mówię z lekkim poirytowaniem.
- Właśnie chodzi mi o nią, bo chciałbym z nią zerwać tylko nie bardzo wiem jak i co jej powiedzieć jako powód naszego zerwania - mruczy mój przyjaciel z podnerwowaniem.
Wow. Coś musiało poważnego stać się między Percym a Ann, że chce z nią zerwać.
- Powiedz jej, że masz kogoś innego i zerwij z nią, mówiąc to bez żadnych uczuć - doradzam mojemu przyjacielowi - wtedy załamie się.
- Chyba tak zrobię, tylko kiedy?
- Najlepiej odrazu albo przy wieczornym ognisku. Czekaj tylko powiedz mi dlaczego z nią zrywasz - robię się zaciekawiony jak dzieci Afrodyty paplaniną o związkach - przecież musi być jakiś tego powód.
- Zrywam z nią, bo nie czuję tego co kiedyś. Zrobiła się jeszcze bardziej przemądrzała jakby to w ogóle było możliwe i strasznie wymagająca, bo przeczytała, że idealna para chodzi na randki dwa razy w tygodniu, czego ja nie chcę robić, bo wolałbym przykładowo zagrać w kosza z kumplami.
- Ok, ok rozumiem może powiedz jej to na ognisku, kiedy przemyślisz co chcesz jej powiedzieć - chyba jest ze mną źle, bo zaczynam dawać porady dotyczące zerwania - to widzimy się później.
- Cześć - żegna mnie.
        🌌🎯🎯🎯🎯🎯🎯🎯🎯🌌
Ciągle nie wiem co ze sobą zrobić, więc biorę ze sobą te dwie nowe na zajęcia z fechtunku. Ja mam ćwiczyć z Rose, chociaż nie bardzo mi się chce. Po niej widać to samo. Za to Luna rzuciła się na Jasona tak jakby chciała go zabić z miłości. Jej oczy błyszczały pożądliwie patrząc na Jasona. Syn Gromowładnego patrzył w jej oczy. Zastanawiam się czy psuć tę piękną miłość od pierwszego wejrzenia, ale co mi szkodzi.
- Hej Luna wiesz, że Jason ma dziewczynę. Naazywa się Piper, to córka Afrodyty, bogini miłości jakbyś nie wiedziała - wzdycham, a Rose stojąca obok mnie wpada w śmiech - Jeśli chcesz odebrać jej Jasona to gadaj z nią.
- Chyba tak zrobię - odpowiada mi Luna wystawiając język, a potem wpada w śmiech, a Jason razem z nią.
- Nie chyba sam z nią zerwę. Stwierdziła, że jestem dla niej zbyt idealny, więc ja powiem jej że ideały nie chodzą z córkami Afrodyty.
- Ciekawie się zapowiada. Dwa zerwania jednego dnia - mówię
- Nico co ty taki ciekawy spraw miłosnych jak dzieci bogini miłości - wtrąca się Rose - nie żeby mi to przeszkadzało, ale to trochę straszne. Jeszcze mam dwa pytania. Pierwsze : kto mi może załatwić 10 opakowań mojego ulubionego limonkowego żelu pod prysznic? Drugie: Nico trenujemy ten fechtunek czy nie?
Pytania są chyba skierowane do mnie, dlatego odpowiadam.
- Żel pod prysznic może ci załatwić któryś z braci Hood. Tylko po co ci tego aż tyle. A jeśli chodzi o trening to możemy trenować jak chcesz.
- No to trenujemy. Z tym żelem pod prysznic nigdy nie zrozumiesz sprawy jeśli nie jesteś dziewczyną.
- Ok rozumiem - odpowiadam Rose.
Fechtunek idzie mojej partnerce dobrze, cały czas remisujemy, bo jesteśmy na równym poziomie, chociaż nie wiem czemu jest w niej taka dobra jakby trenowała od lat, a mówiła mi i Jasonowi, że robi to pierwszy raz. Mam problem z odparowywaniem jej ataków, bo jest całkiem szybka, lecz jej nie idą zbyt dobrze uniki. Za to Luna totalnie nie radzi sobie z włócznią i wścieka się, a następnie rzuca ją za siebie, bierze sztylet oraz atakuje Jasona, który kompletnie nie wie co się dzieje. Przez to, że przyglądam się ich walce zostałem rozbrojony przez Rose, która teraz się śmieje. Strasznie szybka jest, ciekawe czy zagrałaby z nami w kosza. Chyba powinniśmy skończyć ten fechtunek, bo za pół godziny będzie ognisko.
- Dobra dziewczyny, kończymy na dziś - mówi Jason - Luna ty świetnie radzisz sobie ze sztyletem i chyba powinnaś spróbować jeszcze z łukiem, ale z tym idź do któregoś z dzieci Apolla. Rose jesteś szybka, ale musisz poćwiczyć uniki. I tak w ogóle chciałabyś zagrać z nami w kosza? Potrzebny nam ktoś szybki.
- Bardzo chętnie - odpowiada blondynka - ale może pózniej. Muszę pogadać z którymś z Hoodów w sprawie żelu dla mnie.
- Dobrze świetnie cieszę się, że z nami zagrasz. A i jeszcze jedno ognisko jest za pół godziny.
- Dobrze - tym razem odzywa się Luna chrapliwym głosem - odprowadzicie nas do domku Hermesa, bo jeszcze nie bardzo się oriętujemy.
- W porządku - odpowiadam, bo nie chcę iść, a z domku Hermesa jest blisko do domku Hadesa.

Idziemy razem w ten sposób, że Jason bierze Lunę pod rękę, a ja i Rose prowadzimy nie obowiązującą rozmowę o podróżach cieniem. W pewnym momencie Rose potyka się o fioletowe sznurówki swoich pomarańczowych trampek i brudzi swoją szarą bluzkę z logiem Pepsi.
- Kurwa - mówi pod nosem, a ja pomagam jej wstać. Z wściekłością zdejmuje t - shirt i idzie dalej w samym staniku. Cóż jej charakter jest dziwny, ale jest całkiem spoko.

Kiedy docieramy do domku Hermesa, Luna całuje na pożegnanie Jasona, a on odwzajemnia pocałunek. Za to Rose od razu wchodzi do domku boga złodziei, skąd słychać gwizdy, a następnie pogodny śmiech Rose, która wychodzi mnie uściskać już w obozowej koszulce. Po uścisku razem próbujemy odciągnąć od siebie zakochane gołąbeczki, co jest dość ciężkim zadaniem, ponieważ żadne z nich nie chce puścić tego drugiego. Lecz udaje się to wtedy gdy Rose zaczyna im bazgrać po twarzy czarnym markerem, co wywołuje u mnie uśmiech.
              🌌🔥🔥🔥🔥🔥🔥🌌
Kiedy przychodzę na ognisko widzę, że Piper i Annabeth płaczą i zarazem pocieszają się nawzajem. Znaczy to tylko, iż Percy i Jason zerwali z nimi. Jason i Luna ciągle mają malunki na twarzy, co im chyba nie bardzo przeszkadza, bo się z tego śmieją.
Kiedy już na ognisku zbiera się większość obozowiczów. Chejron zaczyna przemawiać, a nad głową Rose pojawia się znaczek, który pokazuje czyim jest dzieckiem, czyli po prostu zostaje uznana przez swojego boskiego rodzica.
- Witaj Rose, córko Hadesa - mówi centaur, a ja nie mogę uwierzyć, że mam siostrę.
- Dobra, dobra, czyli Nico jest moim bratem, tak? - pyta się Rose.
- Tak, siostro - zabieram głos - dzieciaki od Hefajstosa będą musiały ci zrobić łóżko. Chodź ze mną do stołu.
Przy stole rozmawiamy o dziwnych rzeczach np. dowiaduję się o tym, że Rose ma na nazwisko Sharon, że jak załatwiała żel z Connor'em Travis próbował ukraść jej stanik, że pochodzi z Polski, ale przeprowadziła się jak była mała. W ogóle jutro są treningi koszykówki, bo zostało ustalone z Obozem Jupiter, iż zostanie rozegrany turniej.
Dobra,  Rose chce żebym ją nauczył podróżować cieniem, ale teraz ważniejsze jest to, że ciągle nie ma łóżka proponuję jej swoje, ale ona stwierdza, że wytnie żart Percy'emu, żeby myślał, że on z nią to zrobił.
Serio nie mogę uwierzyć, że Rose to moja siostra.  Może wyglądamy trochę podobnie, ale charakter mamy trochę inny, lecz oboje najbardziej na świecie kochamy jedzenie z McDonald's.

#wiem że rozdział jest trochę nudny, ale to ogółem jest mój pierwszy rozdział ever więc liczę, że mi to wybaczycie. Dla ciekawskich Peeta, będzie później, ale obiecuję że będzie tam na pewno.#

7 komentarzy:

  1. *,* Rozdział super. Dzięki że dałaś mi ten mój ciężko wytargowany łuk xd
    Mam nadzieję, że "szablon" jest w miarę jako tako...
    Weny, weny i na nn czekam

    ~ Shadow

    OdpowiedzUsuń
  2. Wisisz mi rozdział ze mną za ten łuk

    OdpowiedzUsuń
  3. Hłehuhlehuhłehu xD . Ten, no, moją opinie znasz, ale chcem po prostu, abyś wiedziała, że to czytom *^*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie jest spoko. Nie ma kwadraciaka.
    Później będą leciały hejty :3
    Rose jest marną podróbką Gee. Tylko on (ona jak kto woli) odwala takie akcje z rozbieraniem się (okazjonalnie z masturbacją na scenie).
    Akcja jak dla mnie dzieje się zdecydowanie za szybko. W pierwszym rozdziale jest uznanie postaci, która się w tym rozdziale pojawiła.
    Bez sensu jak to mówi Cmiel.
    Odnośnie wyglądu:
    SYSTEMOWA CZCIONKA! Zdejmij to dziadostwo z nagłówka (który swoją drogą jest niewymiarowy) !
    Reszta jest spoko.
    Proponuję dodać gadżet obserwowanych. Możesz jeszcze muzykę wkitrać. Zawsze milej się czyta.
    To Klaudek się odmeldowuje!
    Hejty były, pozytywy były, czuj się spełniona.
    Pozdrawiam, życzę weny i idę dalej czytać yaoi!

    OdpowiedzUsuń